* https://www.youtube.com/watch?v=NM3zssBb5Po&index=90&list=LLZo_wKaqImTb6QthZEb9xWQ *
Lodowa kraina zamieniła się w pustynię przyjemnego snu. Chłód i jego
brat, wiatr ustąpiły, choć lodowa powłoka została nienaruszona otulając ziemię
mięciutką kołderką.
Zgrabne palce Hiyori dudniły
cicho o szklankę z parującym napojem. Obserwowała uważnie boga w dresie (czy on
nigdy go nie zdejmie?) tłumaczącego coś niskiemu blondynowi, który co chwilę
kiwał głową. Tak to wyglądało już trzeci dzień.
Bowiem zaraz po wyjściu tajemniczej siwowłosej Yukkine
podszedł do swojego pana wypełniony nowymi siłami i powiedział zdecydowanie:
- Nie chcę by to kiedykolwiek się powtórzyło. Naucz mnie
korzystać z siły boskiego oręża.
Proszę…
Yato uśmiechnął się. Z chłopaka będą jeszcze ludzie.
Wrócili w końcu rozmawiając jeszcze o ćwiczeniach.
Nieświadomie zawiesiła wzrok na białych płatkach w czerni włosów.
-Patrz co potrafię, Hiyori!- ekscytował się młody.
Od kąt pokój wypełnił zapach wiśni młodego nie opuszczał dobry nastrój.
Od kąt pokój wypełnił zapach wiśni młodego nie opuszczał dobry nastrój.
Wystawił dwa palce w stronę zbliżającego się Daikoku.-
Związanie!
Olbrzym stanął jak wryty z jedną nogą jeszcze w powietrzu, z
przerażeniem patrząc na niesione na tacy szklanki z herbatą, chyboczące się
niebezpiecznie.
-Potrafię też granicę, taką jakby ‘’tarczę na ayakashi’’ i
‘’ukrywanie przed wzrokiem’’ czyli umbra.
Uwolnił czarny wachlarz z sideł związania. Wyszedł mrucząc
słowa niezadowolenia pod nosem. Hiyori klasnęła z ręce.
-Wspaniale Yukkine!- wyszło trochę sztucznie- Na pewno
jesteście głodni. Pójdę coś kupić, co wy na to?
-Dzięki! Dla mnie cokolwiek.
- Hiy~ori.- podszedł
specjalnie za blisko mając nadzieję, że się odsunie.- Koło Twojej szkoły
otworzyli nowy sklep ze słodyczami… Jako ofiarę bóg Yato życzy sobie słodkie
krówki!
-Ofiara zostanie spełniona. – nie odsunęła się, lepiej
spojrzała nań.
Lubił te oczy. Bardziej niż jakiekolwiek inne.
Wyszła, a on śledził jej oddalającą się sylwetkę.
Chciał tylko krówki, nie?...
Dmuchnęła
przed siebie tworząc biały obłoczek pary. Mimo, że wszystko się udawało Hiyori
nie mogła się w pełni cieszyć.
Bo niby przestał być bezdomny, przynajmniej na razie,
znalazł oręż, Yukkiego, choć młodego to wspaniałego dzieciaka, miała
też nadzieję, że gdy go poduczy zajmą się w końcu jej problemem.
Bo tylko dlatego za nim chodzi, prawda?...
Ale męczyła ją siwowłosa Ea, a dokładniej jej zachowanie.
‘’Znikanie’’ (bo jak to inaczej nazwać?) ayakashi samym
dotykiem. Nie odczuwanie zimna, co wykluczało ją z grona równie żywych jak i
martwych.
I te bóle brzucha…
To najbardziej martwiło Panienkę Ikki. Jako córka lekarza
znała niezliczoną ilość chorób i lekarstwa na nie. Nic dziwnego, od dziecka
planowała iść w ślady ojca. Mogłaby jej pomóc. Gdyby tylko nie była taka…
tajemnicza.
To właśnie był największy problem. Ta dziewczyna była czystą
tajemnicą. Choć miała tak piękny głos, mało mówiła. W jej towarzystwie
człowiekowi wydawało się, że to ona tymi czyniącymi cuda rączkami, panuje nad
sytuacją. Przychodziła i odchodziła kiedy chciała, nie zdołali jej zatrzymać. Ale
czegoś od nich chciała, prawda?...
Więc chyba… wróci.
Więc chyba… wróci.
Westchnęła zrezygnowana. Następnym razem nie pozwoli jej
odejść bez wyjaśnień.
A przynajmniej spróbuje.
Jej szkoła,
choć bardzo dobra, położona była w dość podłej dzielnicy. Pełnej ślepych uliczek
o łuszczącej się farbie, przez które skracała sobie często drogę.
Przecież nikt jej nie zaatakuje, gdy zna nauki mistrza
Modliszki!
Okazało się, że Hiyori, o swej delikatnej, praworządnej
duszy, bardzo łatwo podejść.
-Kogo my tu mamy?
Po tak długim czasie przebywania wśród zjaw nie
przestraszyła się. Po prostu próbowała wyłapać mówiącego w mroku.
-Stój Rabo. Jest moja.
Czarnowłosa dziewczynka, mniej więcej w wieku Yukkine. Obok
niej stał barczysty mężczyzna w staroświeckich szatach, który szybko zniknął.
Rabo. Zapyta o niego Yato…
-Wiesz kim jestem żywy demonie?- licealistka zamarła widząc
ilość znaków na jej skórze, a Nora zbliżyła się doń jak lew do zwierzyny.
–Jestem orężem Yato. Strasznie się go uczepiłaś. Czemu za nim chodzisz? Czego
chcesz? On jest tylko mój.
-To nie tak!- Hiyori opacznie zrozumiała dziewczynę.
Nie zależało jej na Yato… w taki sposób…?
-Chodzę za nim bo musi rozwiązać mój problem!- i
opowiedziała jej o wypadku oraz wychodzeniu z ciała.
Mizuri słuchała jej niby zniecierpliwiona, ale ciekawa.
-Wiem jak rozwiązać Twój problem.
-Tak?- oczy nastolatki rozjaśniły się radośnie.
Zatrważająco zimna dłoń dotknęła policzek.
- Tak.
Krzyknęła. Przecież to nie bolało.
Chyba, że…
*
Głód
potęgował czas. Nie żeby się nudził- ostatnimi dniami wszystko go interesowało
i fascynowało- ale ćwiczenia naprawdę wykańczały siły.
Mógł z nią iść, przynajmniej czas by się tak nie dłużył…
Poleciał jak na skrzydłach zanim jeszcze dzwonek nie
skończył grać.
Coś było nie tak.
-Przyniosłam krówki o które prosiłeś Yukkine!
Chciał ją wyprowadzić z błędu. Nie zdążył.
***
DLACZEGO HIYORI ZAPOMINA?
Myślę, że dla tego samego powodu, z którego dwaj główni protagoniści się w sobie zakochują, zło musi przegrać, a Gargamel nie zje smerfów ( po kilkunastu razach czekałam na to jak on je ugotuje. niestety moje marzenia nie zostały spełnione :'( )
Czemu?Bo wszyscy tego oczekują.
To by było dziwne- wprowadzić do utworu taki wątek i go nie wykorzystać.
Powiem wam szczerze, że denerwowało mnie gdy zapominała któryś raz z rzędu, ale tylko dla tego, bo Yato przez to cierpiał.
Nie winię Hiyori. Jest zwykłym człowiekiem, dziewczynką zagubioną między światami. I tak podziwiam ją za każdy raz gdy coś jej nie pasuje w ''świecie przedstawionym'' i udaje jej się przypomnieć.
Najbardziej podoba mi się ten pierwszy raz, podczas walki z Rabo, gdy swoim przywiązaniem (bo nie sądzę, by go wtedy kochała) łamie zaklęcie. I postawa Yato!
Broni ją własnym ciałem. Jak rycerz, jak...
Jakby był w niej zakochany.
Bo tak, uważam, że Yato nie dałby o sobie zapomnieć Hiyori, bo za mocno ją kocha.
Ale o tym pod następnym postem ;)
Komentuj to uskrzydla!!!
Komentuj to uskrzydla!!!



Nareszcie nowy rozdział, jak fajnie! :D Szkoda, że taki krótki :/ I nie do końca rozumiem, co się na końcu stało. Hiyori zapomniała o Yato? ;)
OdpowiedzUsuńPowiem tylko, że dobrze myślisz ;)
UsuńJeszcze raz dziękuję, że komentujesz! To super uczucie,jak ktoś czyta Twoje wypociny :D
Nie ma za co, dopóki będzie co, będę komentować! :D Z resztą nie tylko ja to czytam, biorąc pod uwagę, że mi poleciła to opowiadanie koleżanka, a ja poleciłam siostrze ;)
Usuń