Nauczyłam się dodawać linki!~
To chyba moja ulubiona amv'ka.
To chyba moja ulubiona amv'ka.
Lekkość czystej duszy nie znała granic.
Uśpiony świat tańczył przed jej oczami plejadą odcieni bieli i czerni.
Nie mogła nazwać tego co się stało. Puf, i była tak radosna,
tak wolna, jak za wczesnych czasów dziecięcych. Nic nie mąciło jasnej duszy,
widzącej i czującej więcej. Zeskoczyła zgrabnie z przewodu wysokiego napięcia
machając różowym ogonem przed oczami jakiegoś pulchnego maluszkowi.
Widziały ją tylko dzieci i zwierzęta, dla dorosłych równie
dobrze mogłaby nie istnieć. Czemu jej to nie martwiło? Bo czuła to przedziwne
przeświadczenie, że to już było.
Bliżej nieokreślone dejavu kołatało się z tyłu głowy.
Jak można się martwić gdy świat tak piękny, a wszystko tak
proste!
Wspięła się na najwyższy w okolicy wieżowiec zaledwie
kilkoma susami. Możliwości tej formy
zachwycały. Teraz mogła wszystko!
Zaciągnęła się przesyconym chłodem powietrzem. Wyczuwała
lekko słonawy dym z kominów, igliwie zapowiadających się świąt i…
Jego. Znała ten zapach…
Wylądowali
miękko na spalonej ziemi. Powietrze wypełniał ciężki zapach zgnilizny osadzający
się na płucach. Bóg wojny skrzywił się. Myślami wrócił do tych lat.
Świat zbladł. Nagle z nieba spłynął na nich cień,
zasłaniając cały świat wokół. Yato zaklął siarczyście pod nosem.
Ale młodemu nie chciało się kląć. Wręcz przeciwnie- mógłby
zamilknąć na wieki. Bowiem znów ją
zobaczył. Krótkie czarne włosy i te hipnotyzujące oczy odcinały się od świata,
tak jakby tylko je miał wiedzieć. Już nie myślał.
-Yukkine.
Jego subtelny szept nic nie dał. Blondyn był już daleko. Nie
pozostało mu nic jak podążyć jego tropem.
Przeszli przez kładkowy most, który obwieszony był
przegniłymi życzeniami kołatającymi się złowrogo na wietrze. Nora poruszała się
jakby tylko muskała ziemię, kusząc słodką goryczą nie z tego świata.
Niczym syrena.
A wiecie jak kończą nieuważni marynarze.
Tubalny głos zagłuszył jego mistrza.
-Wiedziałem, że przybędziesz Yaboku.
Wręcz zabolało, gdy tak raptownie zawołał jego imię.
***
Wszystko
było tak jasne, tak cudownie przejrzyste. Czuła jakby zobaczyła świat po raz
pierwszy, zza różanych okularów cielesnej istoty. Mogło by tak zostać na
zawsze.
Nie do końca wiedziała co nią kieruje. Ale nim się
zorientowała stała pod domem, który pokazał im zaledwie kilka tygodni
wcześniej.
Kofku zdawała się co najmniej zdziwiona.
-Niestety kotku, nie wiem gdzie jest Yatuś. Zabrał Yukkiego
i zniknął.
Daikoku, trochę bardziej zirytowany niż zwykle podtrzymał
ramiona swojej bogini.
-Na twoim miejscu poszukałbym go.
Zbiera się burza.
Ten bóg-od-siedmiu-boleści miał kłopoty we krwi. Wybiegła na
uliczkę obracając się bezradnie. Niby gdzie ma go szukać?...
Ale sumienie zbyt gryzło, by zrezygnować. Zapomniała, a
przez to on mógł… Mógł zniknąć…
-Witaj.
Pamięć płatała jej coraz większe figle. Przecież znała ten
głos!
Zielone oczy. Białe włosy…
-Ea Missum.
Dziewczyna uśmiechnęła się w odpowiedzi.
-Jeżeli szuka panienka Yato, proszę za mną.
***
Stal
ryknęła. To co robili za pierwszym razem było tylko przywitaniem, subtelnym
pokazaniem nabytych przez wieki umiejętności.
Teraz zaczynała się prawdziwa walka.
Szare niebo łkało delikatnie, a jakby w oddali, rysowały się
dwie postaci spojone w śmiertelnym tańcu. Świat przesuwał się wokół nich, a
oni, Bogowie Wojny, na granicy rzeczywistości, spełniali odwieczną rolę swoich
losów. Dźwięk sparowanej stali był tak czysty, że niemal jednostajny.
Rabo miał wyraźną przewagę. Nie chodziło nawet o większą
tężyznę mięśni- jego wzrok owiany ciemnością, bił nieludzkim złem,
pierwiastkiem ayakashi. Błękitne oczy zaczęły się od niego zarażać…
-Tak, Yaboku, przypomnij sobie!
Czarnowłosy ruchem agresji prawie wytrącił miecz
przeciwnikowi i odskoczył do tyłu. Przetarł twarz dłonią.
Nie mógł tego zrobić.
Nie po to tyle wieków bronił się od piętna swojego imienia
żyjąc tak marnie. Teraz miał dla kogo żyć, teraz miał przyjaciół, którzy
wierzyli w niego!
Dzięki nim nie zniknie!
Ale na nic walka, gdy w grę wchodzi siła opętanego boga.
Słowa Rabo paliły jak metal.
-Przypomnij sobie Yaboku jak było nam dobrze. Jak
plądrowaliśmy, jakie rzezie czyniliśmy.
Wróć do nas Yaboku!
Już miał odpowiedzieć.
Już miał podejść i zadać cios.
Ale ją zobaczył.
Hiyori.
***
OGŁOSZENIA PARAFIALNE!
Jedna wspaniała osóbka ( tak mowa o Tobie. Mojra ;) ) podsunęła mi pomysł publikowania moich wynurzeń na platformie Wattpad.
To nie jest ta sama historia!
Na wattpadzie publikuję niepowiązaną ze sobą serię one-shotów, głównie Yatori.
Wszystkich fanów zapraszam do lektury ;)
Na wattpadzie publikuję niepowiązaną ze sobą serię one-shotów, głównie Yatori.
Wszystkich fanów zapraszam do lektury ;)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz