Chmury odsłoniły w końcu niebo nadając mu kolor indygo. Złoto promieni
przedarło się przezeń oświetlając uwolnione od mroku umysły.
Przyjął kubek orzeźwiającego napoju z wdzięcznością. Kofku
uśmiech nie schodził z twarzy. Jak dobrze po tylu dniach ciemności ujrzeć
światło!
Wyszła, by razem z Daikoku oglądać wstające słońce. Nie
tylko jej ból się skończył- sługę też nawiedził spokój.
Uniósł porcelanę do ust rozkoszując się jej jedynym w swoim
rodzaju, boskim smakiem. Jego błękitne oczy przesuwały się ciekawie po
pozostałych.
Yukkine był na przemian wykończony, zaskoczony i szczęśliwy,
jakby nie dotarło jeszcze do niego, że to wszystko nie było snem. Nie Yukki, to
prawa, choć i Twojemu panu zajęło
chwilę, by to pojąć. Kolorowy kubek obijał się co chwilę w toaście o
szklaneczkę Hiyori.
No właśnie. Hiyori.
Przez całą drogę wypytywała. Chciała wiedzieć wszystko, od
pierwszego spotkania aż do najmniej ważnych szczegółów. Po jakimś czasie
zaczęła kończyć za nich zdania, a dawno przerwana tama odeszła w niepamięć.
Wspomnienia Hiyori były teraz jak czyta tafla jeziora.
Ale coś niepokoiło tą dwójkę. Nie wychwyciło by tego ludzkie
oko, acz sprawny wzrok boga nie przegapił sprawy- ciągle zerkali na nią.
Siedziała w kąciku, nieobecna Ea Missum. Najmniej zmęczona z
nich wszystkich, choć po największym wysiłku, przeczesywała splątane włosy palcami.
Kofku zaoferowała jej prysznic, który przyjęła z godną dziecka radością. Jej
ciało wydzielało teraz przyjemny różany zapach.
Chyba nadszedł w końcu czas rozwiązania jej zagadki.
-Ea.
Spojrzała na Yato tymi wielkimi oczami. O dziwo, wydawały
się radosne.
-Po co tu jesteś?
W pomieszczeniu natychmiast zrobiło się cicho.
Dłonie przeczesujące włosy opadły na kolana.
-To bardzo ciężkie pytanie boże Yato. Chyba każdy żyje z
innego powodu.
-Nie o to chodziło.- wtrąciła się Hiyori. Dlaczego tu jesteś? Czemu z nami rozmawiasz i
ratujesz. Co od nas chcesz.
Spojrzała tymi pełnymi wątpliwości oczami po zgromadzonych.
-Jestem niewidoczna dla świata.- szepnęła.- Istnieję, ale nie
ma przy mnie nikogo, więc to tylko egzystencja. Ostatnio poczułam się szczególnie
samotna…
Gdy tylko o Was usłyszałam zapragnęłam was odnaleźć. Mogę
czasem przyjść porozmawiać...
Jeżeli zechcecie.
Spuściła główkę zawstydzona własną próżnością.
Chciała tylko… porozmawiać? ‘’Zatkało ich’’ to mało
powiedziane. Ten cały trud i energia, tylko po rzecz tak małą?
Nagłe wzruszenie wstrząsnęło jej duszą.
-Witaj w spółce Yato!
Dłoń Hiyori ujęła silnie bladą pomagając jej wstać.
A po twarzach wszystkich przetoczył się uśmiech.
Jednak w
hallu Domu Bóstw nadal panowało wielkie poruszenie. Zgłuszone szepty i
przepychanki omijały jednak boginię w czarnym płaszczu, której włosy skrzyły na
wietrze.
Była najwyższą boginią wojny. Sam ten przydomek nie zachęcał
do zwady z nią.
A może to odwieczne starania świętego oręża przyczyniły się
do jej względnego spokoju?...
Dziś jednak i ona była jakaś bardziej spięta niż zazwyczaj.
To było oczywiste- wydarzyła się przecież rzecz okropna. Zginął Bóg.
Kazuma westchnął cicho. Jakiś bożek od siedmiu boleści
przestał pustoszyć Bliski Brzeg, a oni robią wielką aferę. I jeszcze niepokoją
Veenę…
W końcu wszystko umilkło. Kolumny świateł roztarły kontury
postaci.
Rozpoczęło się Boskie Zgromadzenie.
- Witajcie bracia i siostry.- odezwał się tubalny głos. –
Zgromadziliśmy się dziś w sprawie nie cierpiącej zwłoki.
Wszyscy pamiętamy bożka śmierci, Rabo, swojego czasu
siejącego na Ziemi chaos.
Po sali przetoczył się szept. Niektórzy młodsi bogowie
rzeczywiście mogli go nie pamiętać, przecież wieść o nim przepadła ze trzy stulecia wcześniej.
Głos kontynuował:
- Dzisiejszego ranka został on zamordowany. Sprawca
pozostaje nieznany.
Szepty narosły na sile. Spojrzał na Vennę. Trochę mocniej
zaciśnięte wargi, ten wyraz twarzy-
po wiekach obserwacji czytał z niej jak z otwartej księgi.
Był pod wrażeniem jej pozornego spokoju.
- A cóż nam do tego?- odezwała się damski skrzekliwy głos.
- Nie każdy może zabić boga. Może to zrobić tylko inny
przedstawiciel rasy.
Dlatego was tu wszystkich zebraliśmy.
Teraz już nikt nie szeptał. Głosy sprzeciwu poniosły się po
sali. Sam by się nie odezwał, to przecież nie przystoi…
I Bishamonten stała w tej samej pozycji, nieporuszona.
- Czyżbyście posądzali nas o ten haniebny uczynek?- nikt nie
śmiał mówić razem z nim. Wzbudzał strach, choć słyszeli jedynie ten głęboki,
przechodzący do cna głos. – Wszyscy wiemy, że to nikt z nas.
Czyli morderca hasa na wolności.
Ostatnie słowa zawisły w powietrzu niczym groźba.
- Tak być nie może!- piski wysokich tonów prawie raniły
uszy.- Wiem, że ten bożek wiele dobra nie uczynił, ale może nie chodzić o
niego. My możemy być następni!
Ktoś musi powstrzymać tego zabójcę bogów!
-Rzeczywiście.- odparł gospodarz.- Ktoś musi go pojąć,
choćby dla wyjaśnienia sytuacji.
Czy któreś z was bogowie chce się podjąć tej misji?
Nie zdążył zareagować.
Zaciśnięcie pięści, krok na przód. Wiedział co się teraz
stanie.
- Zgłaszam się.
-Czy to Ty, Szanowna Bishamonten? Cóż…
Miałbym obiekcje co do Twojej kandydatury…
Nagły przypływ emocji kazał Kazumie ratować honor pani.
Uciszyła go gestem dłoni.
- Nadaję się do tego zadania lepiej niż ktokolwiek na tej
sali. Mam wielowiekowe doświadczenie tropicielskie, a ilość moich sług zwiększy
wydajność.
Proszę mi pozwolić. Wywiążę się z powierzonego mi zadania, to Obietnica boga.
Obietnica boga była wartością niepodważalną. Nie mogli
odmówić, gdy takie słowa wypowiadała najwyższa bogini wojny.
-Niech się dzieje nasza wola. Znajdź go Bishamonten i
przyprowadź pod sprawiedliwy osąd.
Tak rozpoczęła się spirala, która wypaść miała z obiegu ponosząc
za sobą rzesze bólu i śmierci.
Wybiegł za
nią, podążając za tak dobrze znanymi włosami. Nie śmiał kwestionować jej słów,
ale, boże, co wyprawia ta kobieta?
Czy nie mogła choć spytać swego sługi o radę?...
-Veena… dlaczego to zrobiłaś?
Przyspieszyła kroku, a złoto oplotło sylwetkę.
- Wiem kto to.
Yato szykuj się.
------------------------------------------------------------------------------------
Z radością pragnę ogłosić;
KONIEC 1 SEZONU!
Dziękuję za Waszą uwagę :D Ale jeszcze się nie żegnamy, halo, halo! Czekajcie na niespodziankę ;)
KONIEC 1 SEZONU!
Dziękuję za Waszą uwagę :D Ale jeszcze się nie żegnamy, halo, halo! Czekajcie na niespodziankę ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz